Ten wpis będzie techniczny. Jednak jak przebrniecie do końca i wpoicie sobie tę wiedzę – nie będziecie żałować;)
Praktycznie każda strona ma podpięte Google Analytics. Narzędzie to dostarcza całe morze danych i przy poznaniu sposobów ich sortowania możemy dowiedzieć się naprawdę zaskakujących i ważnych rzeczy o swojej stronie. Jedną z funkcjonalności Analyticsa jest wyświetlanie źródeł ruchu na stronie. Te źródła możemy sobie dowolnie spersonalizować posługując się tytułowym URL Builderem.

 URL Builder – co to jest?

W największym skrócie URL Builder jest to narzędzie, które pozwala nam śledzić skuteczność różnych źródeł ruchu prowadzących na naszą stronę za pomocą Google Analytics. Posługiwanie się nim polega na uzupełnieniu formularza, który wygeneruje nam gotowy do użycia link.

Kiedy to się przydaje?

URL Builder ma zastosowanie we wszelkich działaniach, na które wydajemy pieniądze. Skoro mamy narzędzie, które umożliwia pomiar danych, to naszym obowiązkiem jest je wykorzystać.

Najpopularniejsze przypadki użycia linków wygenerowanych przez URL Buildera:
- newslettery (dzięki temu odróżnimy wejścia bezpośrednie przez wpisanie adresu od kliknięcia w newsletterze)
- reklamay banerowe
- artykuły sponsorowane
- współpraca z blogami
- na stronach partnerów biznesowych
- reklamy mobilne (tak, Google Analytics też pozwala nam to śledzić)
- wewnątrz własnych stron (jeżeli nie mamy zainstalowanej analityki opartej o zdarzenia i Google Tag Managera)
- w stopkach maili

Jak tego używać?

Tu akurat nie ma nic skomplikowanego, wystarczy wejść na stronę:
https://support.google.com/analytics/answer/1033867?hl=pl powpisywać wartości i kliknąć niebieski przycisk „Prześlij”. Wygeneruje nam to gotowy link, który możemy wklejać, gdzie nam się podoba. Problem pojawia się, gdy zaczynamy się zastanawiać co i gdzie wpisać, żeby to dało nam jakieś sensowne wyniki.

Struktura danych

Najwyższym poziomem organizowania danych za pomocą URL Buildera jest kampania i to od niej powinniśmy zacząć pracę z tym narzędziem.

Kampania, jak to na kampanię przystało jest osobną kampanią:) Przykładem niech będzie kampania „jesienna kolekcja”. W ramach niej uruchamiamy ileś-tam działań i każde z nich jest składnikiem tej samej kampanii. Dla przykładu newsletter wysłany w ramach „jesiennej kolekcji” nie ma nic wspólnego z newsletterem z „wiosennej kolekcji” (jest to już inna, kolejna kampania).

URL Builder

Kolejne 2 pola, które nas powinny zainteresować to źródło i medium. Przed wprowadzaniem w nie wartości warto sobie w głowie poukładać, jak będziemy organizować nasze kampanie.

„Źródło” to nic innego jak wydawca. Czyli jeżeli dane będą pochodzić z reklam Google AdWords, to wpiszmy tam po prostu google (albo google_adwords).

„Medium” to po prostu „nośnik” i inaczej tego nie da się rozumieć. Pole to jest rozwinięciem dla źródła. Chodzi o to, że w ramach jednego wydawcy (źródła) dostępne są różne rodzaje nośników. Np. w przypadku Google mogą to być reklamy w wyszukiwarce, banerowe, wejścia z google+, z linku w opisie map, etc. Różni wydawcy mogą się posługiwać tym samym medium i jeżeli to weźmiemy pod uwagę przy konstruowaniu linków, może nam to ułatwić późniejszą analizę danych (np. porównanie jak radzi sobie baner 300x250 u różnych wydawców).

Ważne jest, aby przy konstruowaniu linków trzymać się raz przyjętych wartości. Czyli dane z newslettera zawsze oznaczamy jako źródło „newsletter”, a dane z reklam Facebooka jako „facebook”.

Pozostają nam jeszcze dwa pola: „Treść kampanii” i „Hasło kampanii”.
„Treść kampanii" przydaje się do sprawdzania, jak np. działają różne kreacje reklamowe. Co więcej można nawet sprawdzić jak działają te same kreacje u różnych wydawców – wystarczy tylko konsekwentnie nazywać reklamy.

"Hasła kampanii" nie miałem okazji nigdy użyć. Wg opisu służy do identyfikacji słów kluczowych użytych w kampaniach (da się po tym wyfiltrować dane w Analytics). Jest to jednak nieużyteczne od czasu wprowadzenia automatycznego tagowania linków przez AdWords.

Przykładowe zestawy danych

źródło: konferencja-prasowa
medium: e-mail
reklama: link-w-stopce
kampania: promocja-jesienna

źródło: facebook
medium: post-aktualnosci
reklama: kreacja-czerwony
kampania: promocja-jesienna

źródło: facebook
medium: post-prawa
reklama: kreacja-niebieski
kampania: promocja-jesienna

źródło: rtb
medium: baner
reklama: kreacja-niebieski
kampania: promocja-jesienna

Gotowy link:
http://www.destylator.at/?utm_source=facebook&utm_medium=post-aktualnosci&utm_content=kreacja-czerwony&utm_campaign=promocja-jesienna

Gdzie zobaczymy efekty?

W Google Analytics, ale to już na pewno wiecie;)

#1 Po zalogowaniu się do Analyticsa i wybraniu widoku danych, z menu po lewej stronie wybieramy „Pozyskiwanie”, a następnie „Kanały”, jak na grafice niżej:

 Kanały Google Analytics

#2 następnie w oknie głównym wybieramy (Inne):

 Kanały inne - Google Analytics

#3 Po kliknięciu ukaże nam się lista źródeł, jakie sami sobie w różnych kampaniach powpisywaliśmy:

 Google Analytics - lista kanałów Inne

Na przykładzie wyżej doskonale widać, jak kończy się brak konsekwencji w zachowaniu nazewnictwa źródeł w różnych kampaniach;)

#4 Czas na sortowanie danych
Załóżmy, że chcemy zobaczyć, jak „performował” ruch pochodzący z różnych kampanii. Aby tego się dowiedzieć klikamy Inne > Pozyskiwanie > Kampania, jak na obrazku niżej:

 Google Analytics - filtrowanie po kampaniach

Naszym oczom powinna się ukazać lista wszystkich przeprowadzonych w ostatnim czasie kampanii (przykład zaprzyjaźnionej kwiaciarni w Krakowie):

 Analytics - filtrowanie po kampaniach 2

Ten „dzien_matki” to niedobitki jakiejś starej kampanii, która gdzieś się przypadkiem przełączyła na 2 kliknięcia, sama oczywiście;)

#5 Dodajmy do tego więcej danych. Aby to zrobić, klikamy w Wymiar dodatkowy > Reklamy > Treść reklam, jak na obrazku niżej:

 Google Analytics - wymiar dodatkowy treść reklam

Jak wcześniej wszystko dobrze poustawialiśmy, to powinniśmy zobaczyć coś takiego:

 Dodatkowy wymiar Google Analytics

Na przykładzie wyżej widać, co zostało wpisane w pole „Treść kampanii” URL Buildera. W tym wypadku dotyczy to wyłącznie reklam Facebooka i ich targetowania. Dzięki zastosowaniu URL Buildera widzimy, że najbardziej na stronie angażowały się osoby, które kliknęły w reklamę oznaczoną jako wca. Spędziły najwięcej czasu na stronie, najgłębsze odwiedziny i najmniejszy współczynnik odrzuceń.
(BTW: kto zgadnie od czego jest wca?;)

Extras: URL Builder i Facebook Ads

Da się! I do tego bez wklejania tasiemców ze znacznikami utm w treść bezpłatnie publikowanych postów;)
Aby to zrobić niestety trzeba użyć Power Editora, bo ta funkcja została wyciachana przez twórców Facebooka ze standardowego panelu zarządzania reklamami.
Z resztą – spójrzcie na grafikę niżej – wszystko będzie jasne:

 Power Editor znaczniki UTM

Ważne: w to pole wklejamy tylko kawałek zaczynający się od znaku zapytania. Sam znak zapytania pomijamy, czyli tylko to: utm_source=facebook&utm_medium=post-aktualnosci&utm_content=pomaranczowe-logo&utm_campaign=post-urlbuilder

Jakieś granice?

Przede wszystkim rozsądek i szacunek do odwiedzających stronę;) Moim zdaniem nie powinno się używać URL Buildera w przypadku działań bezpłatnych, czyli wrzucania postów na Facebooku, dyskusji na forach. Nie dość, że taki, tasiemcowaty link wygląda nienaturalnie to zachowujemy się jak nieszanujące ludzi cwaniaczki udostępniające wszystko za pomocą bitly;)

Nie zawsze zadziała

Niestety niektóre dedykowane systemy zarządzania treścią na stronach (CMS) automatycznie wycinają znak zapytania i zamiast strony docelowej z otagowanym źródłem odwiedzin zobaczymy błąd 404.
Linki stworzone za pomocą URL Buildera też nie mają racji bytu w kampaniach AdWords (poza przypadkami kierowania ich na zewnętrzne strony). To z tego względu, że posiadają one automatyczne tagowanie, które da nam znacznie więcej danych.

Znasz jeszcze jakieś fajne zastosowania URL Buildera? - pochwal się w komentarzach:)

Czegoś nie ogarniasz? Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.– postaram się wytłumaczyć i odpowiedzieć na wszelkie pytania.

Grafika: pixabay.com