Na Google+ regulamin jest po to, by go przestrzegać


No nie nauczą się – masowe blokowanie kont na Google+ to za mało, żeby zmusić do przestrzegania regulaminu…

O ile na Facebooku nie widać, by strony łamiące regulamin spotkały jakieś konsekwencje, to przykład z inauguracji Google+ powinien nauczyć, że regulamin jest po to, żeby później płaczu nie było.

Weźmy na tapetę stronę +Phone Arena. Zorganizowali akcję „zaplusuj nas, a może wygrasz jeden z telefonów Samsung Stratosphere”.

Konkurs opublikowali na stronie: http://www.phonearena.com/news/Giveaway-Samsung-Stratosphere_id24225

W efekcie, w bardzo krótkim czasie zdobyli ponad 7k obserwujących dla swojej strony na Google+.

A sam post związany z zaplusowaniem wyglądał tak: https://plus.google.com/u/0/102163340143270457880/posts/j9dqE9Q4caY

Jedną z podstawowych różnic między społecznością Google+ a Facebooka pokazują reakcje tych społeczności na sytuacje, jak w przykładzie. Jeżeli na FB taki rodzaj naruszenia nie spotkałby się z żadną/niewielką reakcją publiczności, to na Google+ wywołało to dość skuteczne antyakcje i nie tylko ze strony obserwujących , ale także administracji:

etc.

Reakcja użytkowników i liczne zgłoszenia spamu spowodowały, że serwis Phone Arena wycofał się z akcji łamiącej regulamin. Nie znamy kulisów wydarzenia. Najprawdopodobniej dostali prosty komunikat od administracji Google+: „albo się dostosowujecie, albo Was kasujemy”.

W efekcie, 1 grudnia opublikowali informację, że nieświadomie dopuścili się naruszenia regulaminu serwisu Google+: „We now realized this contest may be in conflict with G+'s rules for contest and we stopped it”. Wygląda to trochę śmiesznie, gdy już zebrali 7k plusujących, ale jak wcześniej wspominaliśmy: kulisów sprawy nie znamy, równie dobrze może za nimi kryć się niemała suma $.

Sprawa ta powinna nam uświadomić, że nawyki z Facebooka, gdzie takie numery zdarzają się przechodzić niezauważone, na Google+ nie mają racji bytu.