Social media: przede wszystkim ludzie


Na podstawie tekstu „People Don’t Buy Things, They Join Things” napisanego przez Pam Moore, autorki „Marketing Nut”.

Treści o tym, jak zbudować społeczność, jak o nią dbać etc. w sieci krążą tysiące. Większość o wartości średnio przydatnego precla. Napisanie czegoś ciekawego o social mediach jest o tyle trudne, że teoretycznie wszystko już zostało napisane niewiele rzeczy odkrywczych może jeszcze się pojawić.

To, co jest ciekawego w rozważaniach Pam Moore to elementy psychologicznej analizy, co się kryje za zachowaniami użytkowników mediów społecznościowych i jak w oparciu o nie zbudować społeczność.

 

 

Mam nadzieję, że tłumaczenie nie zabiło esencji i klimatu tekstu;)

###

Niczyjego podziwu już nie wzbudzają najnowsze filmy reklamowe, bilboady ani spoty w radiu. Ludzie nie otwierają podekscytowani skrzynek pocztowych w poszukiwaniu ulotek lub kuponów ze zniżkami. Tak samo jest z pocztą elektroniczną, gdzie po przeczytaniu pierwszych linijek okazuje się, że tytuł wiadomości miał na celu jedynie przyciągnąć naszą uwagę, a dalsza część zasypuje nas tym, jak wspaniała jest firma, które wysłała e-maila.

Tak samo jest z mediami społecznościowymi, nikt nie wstaje rano z myślą: „Jakie to ja dziś polubię strony na Facebooku?”.

Ludzie są przytłoczeni przez nadmiar form reklamowych. To czego chcą, to nawiązać kontakt z innymi, prawdziwymi ludźmi. Ludźmi, z którymi będą mogli dzielić swoje wzloty i upadki. Ludźmi, którzy będą ich wspierać, inspirować i pomagać zdobywać wiedzę. Włączając w ten obraz marki i firmy – ludzie rozmawiać będą tylko z tymi, które będą ich traktowały jak prawdziwe istoty ludzkie, a nie jak robo-fanów.

Żaden z użytkowników mediów społecznościowych nie będzie się zastanawiał nad tym, co chce kupić, ale do jakiej grupy się przyłączyć. W ludzkiej naturze leży, by nawiązywać połączenia, być akceptowanym i stać się częścią jakiejś grupy, dzięki której może poczuć się lepiej.

Idealnym przykładem takiego rodzaju myślenia będą osoby, które zdecydowały się na zakup produktów Apple. Obok spełnienia potrzeby posiadania tego produktu pojawia się także inna, kto wie, czy nie bardziej silna: potrzeba dołączenia do społeczności. Białe słuchawki i rozpoznawalny kształt iPhone'a stały się znakami wyróżniającymi wspólnotę, która pomimo tego, że jej członkowie mogą wzajemnie się nie znać, odczuwają jednak więź.

Jeżeli dojdzie do jakiegokolwiek zakupu na Facebooku, będzie on miał miejsce tylko tam, gdzie użytkownicy czują się dobrze. Ludzie kupują od ludzi i tak samo kupią produkt, który będzie im się kojarzył z innymi ludźmi, ze społecznością, która traktuje swoich fanów jak rzeczywiste osoby, a nie jak numerki.

Ten mechanizm stoi za migracją internautów w kierunku platform takich jak: Facebook, Twitter, Google+, czy LinkedIn. Główną przyczyną zainteresowania tymi serwisami nie jest dzielenie się zdjęciami, aktualizacja opisów, czy podglądanie sąsiadów. Jest nią potrzeba akceptacji, odnalezienia się w życiu online w taki sam sposób, jak w realu.

 

Ludzie poszukują jakości

Dziś każdy, kto prowadzi biznes w Internecie musi nauczyć się dużo więcej niż, do czego służy przycisk „like”.

Podstawowym błędem powstających stron na Facebooku, profilów na Twitterze (Blipie?) jest traktowanie tych platform jako narzędzi do podnoszenia statystyk odwiedzin. Sieci społecznościowe to nie kolejne medium do generowania i tak już przytłaczajacego szumu informacyjno-reklamowego.

To, co należy zrobić, to przestawić się na inny model myślenia: „w jaki sposób mogę stworzyć wartościową społeczność”?

Należy skupić się na budowaniu społeczności, do której ludzie będą chcieli się przyłączyć. Takie społeczności powinny być czymś w rodzaju dynamicznego, żywego organizmu, który będzie inspirować, uczyć, bawić i wspierać swoich członków.

Celem jest, by uczestnicy społeczności nie postrzegali marki jako instytucji, która usiłuje coś im sprzedać. Marka ma być postrzegana jako „ktoś”, kto sprawił, że się uśmiechnęli, że czegoś wartościowego się nauczyli.

Budując społeczność nie wolno o tym zapominać.



Najpierw ludzie, później w biznes

Zanim zaczniemy tworzyć własną działalność w określonej branży musimy ta branżę dokładnie poznać. Poznać, co potencjalnych uczestników naszej społeczności interesuje, bawi, czego chcieliby się dowiedzieć.

Facebook, Twitter, LinkedIn oraz dziesiątki innych platform to tylko narzędzia, technologia, na podstawie której możemy budować połączenia z konkretnymi ludźmi, którzy z kolei stworzą naszą społeczność.

Rozmowy, wiedza i czas zainwestowany w rozwój społeczności z czasem będą procentować. Marki, które w porę pojmą zasady funkcjonowania mediów społecznościowych w perspektywie czasu uzyskają niezastąpioną przewagę nad konkurencją.

###

Komentarz?

Nic poza tym, że wszystkimi czterema kończynami się pod ideami wyrażonymi w tekście podpisuję;)

Dla wytrwałych, którzy doczytali do końca:

 

 

 

 

 

Grafika z:  http://blog.hubspot.com/Portals/249/images//HubSpot-Making-Friends.gif

Żródło: http://www.pammarketingnut.com/2011/10/people-dont-buy-things-they-join-things

facebook_rss rss






Podobne:



Ostatnio dodane: