Black Friday - aby tradycji stało się zadość

Author: Anna Daleki

Black Friday Czas shoppingu, przepychanek, tłoku, kolosalnych korków i pożywki dla speców od reklamy. Od natłoku promocji może się zakręcić w głowie. Podczas Black Friday można spuścić z tonu i zaszaleć. Marketerzy powinni mieć się jednak na baczności. Oto ruszyła coroczna przepychanka i prawdziwa The battle for customers, przez którą możemy się wiele nauczyć.

Kiedy przykładni "Prawdziwi Amerykanie", mając najbliższych, indyka orazu pumpkin pie za świadków, podziękowali, za co podziękować chcieli, bądź dziękować wypadało ruszyli szturmować sklepy, wywalczyć świetne okazje i obłowić się za kilka centów. Całe rodziny, tuż po Thanksgiving Dinner posłusznie udały się spełnić narodowy zwyczaj.  O Black Friday słyszała większość z nas - Europejczyków. Trochę z zazdrością i rozbawieniem spoglądaliśmy na relacje z szalonych i krwawych wyprzedaży odbywających się w każdy piątek po czwartym czwartku listopada (czyli Thanksgiving Day). Któż nie chciałby nabyć luksusowych dóbr za bezcen? Nie każdy z nas jest jednak jest w stanie do owych pragnień się przyznać. Co innego amerykańscy obywatele. Oni takich hamulców nie mają.

Old Navy Black FridayOld Navy Black FridayOld Navy Black Friday

Ze względu na popularność i ogromną sławę Czarnego Piątku, jego celebracja trwa minimum tydzień. Niemniej, wzrost aktywności następuje 28 listopada około godziny 19.00, najwyższy punkt na skali zakupowej gorączki (największe offy w połączeniu z zainteresowaniem) osiąga się mniej więcej o 2 rano i utrzymuje się do 13.00 29 listopada. Później wszystko powoli ucicha... przez weekend, aż po Cyber Monday.
Zanim cała uwaga potencjalnych nabywców skupi się na sieci, niezliczona masa punktów usiłuje skusić i przyciągnąć do siebie klientów. Konkurencja jest duża, noc jednak krótka. Dlatego twórcy reklam prześcigają się w co raz to nowszych, bardziej kreatywnych, niekiedy szokujących pomysłach oraz oryginalnych ofertach promocyjnych. Nie zawsze "50, 70% off" wystarczy. Co prawda przed niektórymi sklepami ustawiają się kolejki, a w innych przestrzeń zajmują ludzie czekający, aby dostać do przymierzalni lub do kasy, są też takie miejsca, które niemalże świecą pustkami. Wszystko zależy od odpowiednio rozplanowanych akcji.

Jak się wyróżnić?

Nawet popularne marki, cieszące się dużym zainteresowaniem muszą (dodatkowo) promować swoje sklepy przy uwzględnieniu lokalizacji jak i otoczenia. Reklamować trzeba każde działanie, szczególnie takie, które mówi o promocjach. To oczywiste, że nie ma sensu robić obniżek bez mówienia o tym. Amerykanie są wprawieni w sales actions. Black-Friday-Madness (w odniesieniu do zakupów) odbywa się przecież cyklicznie od 1960 roku. Bazując na tegorocznym Czarnym Piątku stworzyłam kilka uniwersalnych zasad przyciągania klienta. Przydać się mogą w każdym czasie, na każdym obszarze i niemalże dla każdego biznesu.

1. Nazwij wyprzedaż. Nazwa musi być odpowiednia do okazji. W tym wypadku będzie to Black Friday sale, (post) Thanksgiving sale. Dobrze byłoby umieścić unikalny akcent w nazwie, który wyróżniałby sklep spośród innych. Ponadto standardowe "...% off", "for Early-birds" etc. nie zawsze wystarcza. Wymyśl coś nowego, najlepiej dopasowanego do twojej grupy nabywczej.

2. Stwórz swój znak rozpoznawczy - logo danego wydarzenia. Symbole graficzne przyciągają wzrok, zapadają w pamięć i szybciej są "rozszyfrowywane" przez mózg. Model bodziec - reakcja skuteczny jest przy impulsowym działaniu - braku czasu na rozmyślanie i analizowanie.

3. Działaj w czasie rzeczywistym. Właściwie jest to podstawa współczesnego biznesu. Wykorzystaj wszelkie możliwe narzędzia Social Media. Informuj, przypominaj, zachęcaj. Nie ignoruj aplikacji. Dostępnych jest cała masa aplikacji na smartfony specjalnie przygotowanych na Black Friday lub ogólnie po wyprzedażach. Jeśli z jakiś powodów nie możesz wydać własnej aplikacji zadbaj o to, aby twój biznes został umieszczony w jednej z tych istniejących (najlepiej najbardziej popularnej).

4. Pamiętaj o kilku regułach: impulsowego działania (Buy Now!), ograniczonej dostępności (Only today, only first ... customers) czy występowania w grupach (buy 1 get 1 for free itd.).

5. Pokazuj, co masz specjalnego do zaoferowania. Na twojej stronie internetowej, ulotkach reklamowych, w witrynach sklepowych powinny zostać umieszczone przedmioty (ich zdjęcia), które podlegają promocji. Przy tej zasadzie powinieneś pamiętać aby jasno oznakować produkty podlegające promocji.

6. Kuś, nęć, zachęcaj i nie zdradzaj od razu wszystkich szczegółów. Działanie takie pomaga wzbudzić zainteresowanie oraz zbudować napięcie, ale także uniemożliwia odczytania twoich intencji przez oponentów.

Black Friday
Skupiając się na walce nie pozwól jednak żeby twój główny cel (budowanie silnej marki i zaufania klientów) ucierpiał przez akcje przynoszące tylko krótkoterminowe efekty. Nie jest dobrym pomysłem oszukiwanie na promocjach i zawyżanie cen. Na dłuższą metę, takie i podobne działania przyniosą odwrotny skutek. Jeśli nie jesteś w stanie wygrać bitwy - odpuść i poszukaj alternatywnego rozwiązania. Przy Black Friday idealnym wyjściem jest Buy Nothing Day - akcja zainicjowana na początku lat 90 przez kanadyjski Adbusters magazine. Ten anty konsumpcyjny event nakłania ludzi do zostania w domach i cieszenia się czasem w rodzinnym gronie. W dobie anty-globalizmu (tak, mającego zwolenników szczególnie w Ameryce), gdzie tęsknota za wspólnotą i skupieniem na lokalności zaczyna równać się z pragnieniem posiadania niezliczonej ilości dóbr materialnych, czasem potężną markę wykształcić można przy niewielkim budżecie, bazując na sprycie i elokwencji. Kiedy nie jesteś w stanie zwyciężyć ceną, a twoim targetem nie są żądne okazji sklepowe hieny, warto podczas Black Friday wywiesić plakat z napisem: Buy Nothing Day - Enjoy Lesuire Time with Your Family? 

Grafika: zdjęcia własne, http://oldnavy.gap.com/ sistertoldjah.com