Humanista versus media


Media: Wstęp Wzbroniony

Klikasz wyślij. Kolejna wiadomość z kilku stronnicowym CV i wymyślnie napisanym listem motywacyjnym właśnie trafia do skrzynki SPAM. Chyba, że masz szczęście, wtedy jesteś dwusetnym anonimem ubiegającym się o posadę. Nadal myślisz, że osoba rekrutująca przeczyta zgłoszenie i zachwyci się Twoją kandydaturą?


Pukasz. Trafiasz na sympatyczną panią z recepcji, albo sekretariatu. Z uśmiechem odbiera idealnie białą teczkę mówiąc, że przekaże ją prezesowi. Wiesz, jak to się skończy? Tylko w nielicznych przypadkach spotkasz dyrektora. Ten, oczywiście powie, że przejrzy dokumenty i jak tylko coś się zwolni oddzwoni. Jeśli ma dobry dzień i wyjątkowo nie śpieszy się na radę zarządu, masz szansę na kilka minut rozmowy. Wbrew pozorom nie będzie to pogadanka o Tobie, lecz o trudnej sytuacji w mediach. Nie ma funduszy, są cięcia, nie ma miejsc pracy, same zwolnienia, sytuacja na rynku trudna, nic się nie zmienia, coraz więcej placówek ogłasza upadłość, za chwilę wszyscy będziemy żyć tylko i wyłącznie w świecie internetu.

Jesteś…

humanistą. Od pięciu lat słyszysz, że wybrałeś zły kierunek, że bez przyszłości, że szans na pracę w zawodzie nie ma żadnych. Bez względu na to, czy jesteś filozofem, dziennikarzem, kulturoznawcą, czy socjologiem. Od babci, cioci, wujka, a nawet najlepszej przyjaciółki słyszysz, że dobre wykształcenie to inwestycja w przyszłość, a fundamentem jest medycyna, prawo i kierunki inżynierskie. Ty co najwyżej, możesz rozwozić pizzę, bo kim Ty właściwie jesteś? Może i zdolnym, ale na pewno mało rozsądnym młodym człowiekiem, który ostatnie pięć lat swojego życia zmarnował na wydziale gier i zabaw, gdzie zamiast porządnej nauki, promowało się idee i dobre pomysły.

Pracujesz…

od drugiego roku studiów, kiedy tylko po pierwszorocznym „mogę wszystko”, zostało – „a co jeśli oni mają rację?”. Jesteś wszędzie. Starasz się jak nikt inny. Chcesz być najlepszy. Wiadomo praktyka i doświadczenie - to się liczy. Swój dzień zaczynasz i kończysz w miejscu pracy, bez względu czy jest to ukochane przez Ciebie medium, agencja reklamowa, czy biuro zajmujące się promocją imprez. Tam, zawsze jesteś potrzebny. Czujesz, że Twoje pomysły naprawdę się podobają, a praca jest wydajna. Kiedy chcesz wziąć kilka dni wolnego, widzisz smutne miny i łechcące Twoją dumę słowa: „jak my sobie bez ciebie poradzimy?”. Ale Ty potrzebujesz oddechu, bo jeśli rozciągasz dobę do granic możliwości, dzień trwa dużej niż noc, a kiedy już się położysz przed Twoimi oczami ukazuje się kalendarz, co i kiedy jeszcze trzeba zrobić… nie jest dobrze.


Za darmo…

zrobisz wszystko. Wypłata? Stanowcze nie. Jeśli tylko zaczynasz mówić o formie zapłaty za Twoją ciężką pracę, szef zaskakująco szybko zmienia temat, albo akurat ma bardzo ważne spotkanie. Umowa? Chyba we śnie. O etacie powinieneś zapomnieć już na samym początku. Student to dobry towar, nie wymaga ubezpieczenia i łatwo się go pozbyć. Jeśli będziesz zadawał zbyt dużo pytań, wylecisz. Na Twoje miejsce czeka już setka napalonych naiwniaków, którzy łudzą się, że kolejne praktyki, staż czy wolontariat otworzy im drzwi do świetlistej kariery.


Próbujesz…

kolejny raz. Wchodzisz drzwiami. Jeśli to nie przynosi rezultatów, strasz się wejść oknem. Uruchamiasz kontakty. Nagle stajesz się przyjacielem każdego, a szczególnie ludzi z branży. Uśmiechasz się, bywasz, rozmawiasz, ale te rozmowy mają tylko jeden skutek: postępująca depresja.

Broniąc pracy dyplomowej, po pięciu latach fascynujących studiów, czterech latach doświadczenia w branży, stoisz przed samym sobą. Pełen obaw zadajesz sobie ciągle to samo pytanie: Co dalej? Jesteś zmęczony ciągłym staraniem, najchętniej pracowałbyś za biurkiem mimo, że jesteś (a raczej byłeś) typem kreatywnym i nadzwyczaj aktywnym. Na pracę za darmo Cię już nie stać. Z większymi perspektywami, czyli pobytem w jednej ze stolic województw, gdzie bezrobocie nie sięga maksimum, wiążą się większe wydatki, a Ty przecież musisz się utrzymać. Cenisz spokój i stabilizację. Najlepiej jak potrafisz opędzasz się od wszechobecnej beznadziei i zastanawiasz, gdzie podział się tamten zapalony, pełen energii do pracy w mediach pasjonat…?!

Posłowie.
Odezwa do mass

---

Humanisto! Jesteś naprawdę dobry, bez względu na to, co mówią inni. Inteligentny, kreatywny i komunikatywny. Masz sto pomysłów na minutę, ale często brakuje Ci odwagi. Uwierz w siebie, to nie Ty jesteś beznadziejny, to świat w którym przyszło Ci żyć, nie jest najlepszy. Nie możesz liczyć na etat w zawodzie, za zlecenia na teksty copywriterskie się nie utrzymasz, ale czy to powód do pracy całkowicie za darmo? Taki stan zawieszenia wyssie z Ciebie całą energię i pasję. Zrobi to lepiej niż największa w mieście korporacja! Znienawidzisz to, co przecież tak bardzo kochasz?! Chcesz tego?

---

Pracodawco, jestem tutaj! Daj mi szansę, a będę lepszy niż mogłeś się tego spodziewać. Co z tego, że jestem humanistą z wykształcenia? Z doświadczenia jestem dziennikarzem. Umiem pisać, montować dźwięki i obrazy, a nawet obsługiwać stół realizatorski. To jest moja pasja, gwarant szczęścia. Może jednak mi zaufasz?

 

facebook_rss rss






Podobne:



Ostatnio dodane: