Mass Effect - o tym jak można zepsuć nawet najlepszy produkt


Mass Effect 3 - to klienci decydująIm większe zaangażowanie uda się zbudować wokół produktu/marki, tym większy będzie zawód w przypadku nie dotrzymania obietnic. Twórcy i wydawca gry nie tylko stracili zaufanie fanów, ale nawet więcej - w mgnieniu oka stali się wrogiem publicznym nr 1.

Wpis ten powstaje w wigilię publikacji dodatku do gry Mass Effect 3. Ten dodatek ma na celu naprawić moim zdaniem najlepszą fabułę sci-fi ostatnich lat (jeśli nie w ogóle).

Zaczęło się w roku 2008, kiedy to światło dzienne ujrzała pierwsza część serii Mass Effect. Była to epicka opowieść o walce o dobro, honorze i miłości, a całość osadzona w tętniącym życiem świecie sci-fi. Mass Effect to tytuł, w którym każda podjęta decyzja miała realny wpływ na dalsze losy nie tylko głównej postaci, ale i całej galaktyki. Całości dopełniała dopracowana grafika, wciągające dialogi i świetny system walki.

Mass Effect 2, wydana 2 lata później, trzymała poziom narzucony przez 1-kę, można powiedzieć, że nawet podbiła poprzeczkę, co zdarza się bardzo rzadko w przypadku kontynuacji. Wszystkie podjęte w części poprzedniej decyzje miały swoje następstwa w 2-ce, co stanowiło coś wcześniej niespotykanego w grach komputerowych.

Ostatnia z serii: Mass Effect 3 miała na celu połączyć wszystkie wątki rozpoczęte w 2 poprzednich częściach oraz dać zakończenie godne gry dekady.

Zamiast tego gracze dostali jakąś niezrozumiałą „wizję artystyczną”, która nijak się miała do całej rozgrywki. Wyglądało, jakby przez 98% grę reżyserował sam Spielberg, a końcówkę zostawiono Monty Pythonowi.

- Taki żarcik - pomyślałby ktoś z boku. Jednak tę grę nabyło nie kilku zapaleńców, ale blisko 2,5 miliona graczy, a taką grupę należy taktować co najmniej poważnie.

Mass Effect 3 coverBardzo szybko w sieci zawrzało: począwszy od błagań o zmianę zakończenia, przez zarzekanie się „nigdy więcej nie kupię gry od Bioware”, po pogróżki, a nawet pozwy sądowe.

Bioware (producent serii Mass Effect) oraz Electronic Arts (wydawca) stały się najbardziej znienawidzonymi firmami z branży wirtualnej rozrywki. Fanpage Mass Effect zamienił się w jedno wielkie szambo, gdzie tysiące oszukanych graczy wylewało swoją frustrację. Nie lepiej wyglądał Twitter, gdzie nawet powstała inicjatywa „Retake ME”, która wzorowała się na ostatnim tytule serii „Odzyskać Ziemię” i miała na celu zmuszenie twórców do zmiany zakończenia gry.

Mass Effect 3 zakończenieOliwy do ognia dolewali sami twórcy, którzy oficjalnie stwierdzili, że zakończenie serii Mass Effect to ich wizja artystyczna i koniec. To z kolei wywołało jeszcze większą falę krytyki, a nawet zbiorowej nienawiści.

Dochodziło nawet do tego, że w sklepach internetowych, gdzie można było zamówić egzemplarz Mass Effect 3 - jedna z najlepszych gier ostatnich lat otrzymywała same negatywne oceny i komentarze zniechęcające do zakupu.

Trudno stwierdzić, co sprawiło, że producent gry wycofał się rakiem ze swoich twardych warunków. Można podejrzewać, że zadecydowało to, co zawsze, czyli pieniądze. Gracze odgrażali się, że już nigdy nie spojrzą nawet na żaden tytuł wydany przez Bioware, a to byłaby bardzo niemiła perspektywa dla jednej z najbardziej podziwianych firm z branży.

Na skutek protestów, rozmaitych nacisków producent gry ugiął się i ogłosił, że wyda oficjalny dodatek, który przywróci mu dobre imię.

Przypadek Mass Effect i Bioware pokazuje jedno - jest niezwykle trudno stworzyć zaangażowaną i liczną społeczność. Są to lata ciężkiej pracy i tym samym olbrzymie koszty.
Ekipie Bioware udało się zrobić rzecz niewiarygodną, spod ich klawiatur wyszedł produkt, w który nie tylko cieszył się uznaniem, ale można zaryzykować stwierdzenie, że miliony w nim się zakochały. Zawiedzenie oczekiwań przy tak dużej dawce emocji, przywiązaniu do tytułu, a nawet utożsamianiu się z postaciami, fani odebrali dosłownie jako zdradę - stąd też wynikała ich bardzo ostra i dość bezkompromisowa reakcja. Po raz kolejny potwierdza się, że im wyżej się zajdzie, tym bardziej bolesny jest upadek.

W przypadku Mass Effect nie wszystko jednak stracone - od kilku miesięcy powstaje dodatek, który ma rozszerzyć zakończenie i sprawić, że będzie ono bardziej strawne dla fanów gry.

Wpis ten zakończę z lekką nutką nadziei - już jutro się okaże, czy Bioware na poważnie wziął krytykę ze strony społeczności, czy dalej będzie udowadniał na siłę „swoją wizję artystyczną”....

[edit]

No i się okazało.

Jest znośnie. Fakt, że sporo można zarzucić, ale w końcu rozumiem o co chodziło. Być może patrzę na ten zmodyfikowany finał przychylnie dlatego, że po prostu już na siłę chcę go tak widzieć, ale po przejściu go raz jeszcze czuję ulgę.

Najlepszy tytuł ostatnich lat jednak nie jest stracony i teraz mogę z prawie czystym sumieniem polecić go wszystkim zapaleńcom sci-fi i RPG.

Tutaj więcej na temat nowego zakończenia z punktu widzenia Bioware: http://blog.bioware.com/2012/06/22/mass-effect-3-extended-cut-2/ (uwaga spoilery)